• Mój pierwszy raz w Izraelu. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jaki to niesamowity kraj

    – Lecisz ze mną do Izraela? – zapytałem koleżankę w pracy, siedzącą dwa krzesełka dalej, która podobnie do mnie wpatrywała się w okno, tęskniąc za światem zewnętrznym, czekając, aż czas pracy dobiegnie końca. – Pewnie! Kiedy? – odpowiedziała pytaniem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kontakty z wrogiem

    Informuję niniejszym Czytelników Gazety Polskiej i widzów TV Republika (która pełni rolę tuby propagandowej), że oba media, nie mając zielonego pojęcia o technikach postępowania w służbach specjalnych na styku z obcą służbą, łykają argumenty prokuratury jak ślepe pelikany bo wydaje im się, że świat się wali. A przynajmniej tak myślałbym, gdybym uwierzył w „dziennikarską naiwność” ludzi z owych mediów. Ale jakoś nie wierzę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Iran Życzliwy, czyli jak spakowałem plecak i pojechałem zmierzyć się z "sumą wszystkich strachów" Polaków

    – Meghri? – rzuciłem do przypadkowo zatrzymanego kierowcy w bliżej nieokreślonym miejscu w Armenii, pośrodku niczego. Meghri jest małą miejscowością na pograniczu z Iranem, który był moim głównym celem podróży. Koniecznie chciałem dostać się tam przed zmrokiem, aby znaleźć nocleg i ranka dnia kolejnego wyruszyć na przejście graniczne w Nordooz. Kierowca popatrzył uważnie i przecząco pokręcił głową – Goris – odpowiedział. Już wtedy wiedziałem, że zbyt wiele nie pogadamy. Jak się okazało – Goris było najbliżej położonym miastem od miejsca, w którym aktualnie się znajdowałem. Kiwnąłem głową i wsiadłem. Była to najbardziej szalona jazda, w jakiej kiedykolwiek uczestniczyłem. Samochód pędził blisko 200 km/h po dziurawej i wąskiej drodze, a moje serce postanowiło przenieść się bliżej gardła. Myśli natomiast odpuściły sobie możliwość zapinania pasów. W ten sposób rozpoczął się główny etap mojej podróży. Następnego dnia powitać miał mnie Iran, po którym absolutnie nie wiedziałem czego się spodziewać. CZYTAJ WIĘCEJ
  • No to mamy...

    Zlikwidujemy habilitacje – zapowiadał nie tak dawno minister Gowin, bo tak się dłużej utrzymać nie da – argumentuje. Ma to być panaceum na stan polskiej nauki. Bo jakość doktoratów spadła ostatnio i Polska nie dorasta poziomem naukowym do pięt krajom wiodącym. Ano nie, ale czy to wynika z istnienia w naszym systemie awansu naukowego i pozycjonowania lokalnych uczonych stopnia naukowego doktora habilitowanego? Podkreślam „lokalnych”, bo Świat i tak inaczej uczonych pozycjonuje. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Memuary Szpiegów

    To krótka opowieść o naszej obecności w Nigerii. Warto wiedzieć, że dziesiątki polskich oficerów, służąc krajowi, także w czasach tak znienawidzonego przez obecną władzę PRL, wykonywało pracę operacyjną poza granicami kraju. Wiemy o tej pracy niewiele. I ze zrozumiałych względów każde takie wspomnienie jest cenne, bo pokazuje takie same służby, jak te z całego świata, z którymi przyszło nam rywalizować. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Front Narodowy we Francji a sprawa polska

    „Rozbicie Unii na skrajne nacjonalizmy, podnoszące archaicznie rozumianą suwerenność państwa jako postulat zasadniczy, byłoby katastrofą i powtórnym, po wieku XX, samobójstwem europejskich narodów.” – pisał profesor Jerzy Kłoczowski w „Naszej tysiącletniej Europie”. Ewentualne zwycięstwo Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji na pewno przyspieszyłoby wspomniany proces. Jak na tym tle prezentuje się sytuacja w Polsce? CZYTAJ WIĘCEJ
  • W Internecie nic nie ginie

    Granica pomiędzy światem realnym a wirtualnym już dawno została zatarta. Dziś te dwie płaszczyzny bardziej niż kiedykolwiek oddziałują na siebie i kreują rzeczywistość. Internet stał się nieodzowną częścią naszego życia. Między innymi z tego względu warto mieć na uwadze, że wszystko to, co robimy w sieci, zostaje w niej na zawsze. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Nowa żelazna kurtyna

    Budujemy mury. Nie tylko materialne, ale – co gorsza – również mentalne i intelektualne. Nie najlepiej to wróży naszej zachodniej cywilizacji – ostrzega ekspert Fundacji, pracujący na Litwie dziennikarz Witold Janczys. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O ignorancji, arogancji i doktrynerach

    Praca wywiadu ma sens wtedy i tylko wtedy, gdy kolejni rządzący chcą wiedzieć i słyszeć więcej, niż to jest możliwe z siedziby Prezydenta, Premiera i poszczególnych ministrów. Aby tego chcieć, trzeba „chcieć chcieć”. Nasza władza nie tylko nie wie (ignorancja) ale i nie chce (arogancja). Czy aby nie przesadzam? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zbiór Zastrzeżony: sukces czy klęska?

    Zajęło mi chwil kilka, zanim nabrałem dystansu do faktu opublikowania katalogu materiałów ze Zbioru Zastrzeżonego IPN (dalej opisywany jako ZZ) podlegających ujawnieniu. Komu? Nie żądnej sensacji publice. Nie wszelakiej maści politykom. Jedynie historykom i dziennikarzom. Czyżby? CZYTAJ WIĘCEJ